Share – kolejny sposób na wymianę plików w internecie
czwartek, 1 Marzec 2012 - Internet
Choć z sieci zniknęło ostatnio wiele serwisów, które pozwalały wymieniać się plikami – co tu ukrywać – zwykle nielegalnymi, to twórcy aplikacji P2P wciąż zaskakują nowościami. Jedną z nich jest SHARE – usługa oparta o znany protokół bittorrent, a więc wymiana zasobów odbywa się pomiędzy samymi użytkownikami i nie ma tu limitów przesyłu. >>>

Na jutubie hit czyli filmik: OK Go – Needing/Getting. To sprytny marketing, jak to zwykle bywa… ale warty uwagi. Wymyślono bowiem, że przy pomocy samochodu można zagrać podczas jazdy na 1000 instrumentów! gitary, pianina, bębny itd. Instalację ustawiono na odcinku ponad trzech kilometrów na pustyni pod Los Angeles. Reklamowym autem był Chevrolet. Na filmem pracowano ponad 4 miesiące, zaś same próby i kręcenie zajęły 4 dni. Oglądamy!
W dwa dni ponad pół miliona widzów ;) tyle zebrała piosenka zespołu V-Unit zatytułowana „V nie dla ACTA (KRADZIONY BIT)”. Użyto do niej podobno kradzionych sampli, zaś wszystko „zatwierdził Hołdys” ;p A że mamy weekend to i muzyki warto posłuchać, a teledysk zobaczyć, bo też oryginalny. Tak więc nucimy: Żeby to był hit ukradliśmy ten pieprzony BIT, Ten bit pasi mi, a na dodatek był za FREE (YEAH)….
Zaczęło się od zamknięcia właścicieli serwisu MegaUpload – za masowe naruszanie praw autorskich, poprzez hostowanie nielegalnych plików i zarabianie na tym. Kolejne serwisy tego typu same zaczęły ograniczać swoją działalność np. kasując masowo pliki i likwidując programy partnerskie, na których zarabiali krocie piraci.
Tego sie chyba nikt nie spodziewał! Dopiero co serwis przy pomocy różnych celebrytów reklamował się jako miejsce promocji artystów, a teraz jego szefowie trafili do aresztu. Są oskarżeni o to, że w swoim serwisie naruszali prawa autorskie – zarabiając na umieszczanych tam pirackich treściach. Osoby bardziej obyte w sieci wiedzą, że na MU można było oglądać seriale, całe filmy, ściągać muzykę itd.
A dokonasz tego dzięki małemu gadżetowi, który z jednej strony podpinasz do złącza słuchawkowego swojego telefonu czy odtwarzacza, a z drugiej przyklejasz do dowolnego pudełka. W ten sposób, możesz zorganizować głośnik. Będzie grał mocniej, niż ten z komórki. Dźwięk będzie z pewnym pogłosem, ale takie małe urządzenie zwane Vibroy i tak radzi sobie świetnie przy generowaniu np. muzyki.