Nie pierwszy i nie ostatni raz klient wykorzystuje media społecznościowe do dyskusji z firmą – w tym wypadku z bankiem. Infolinie i odwiedziny w punktach na mieście nie pomogły, pora na siłę internetu. Czy skarga plus tysiące lajków pomogą tym razem w sporze o odzyskanie 30 zł i dobrych relacji z ulubionym bankiem? Zobaczymy…
Jutro (czyli w piątek 15 lutego) sprawdzę, jak klienta „załatwiono” i czy sprawa ma swój finał. Dajmy jeszcze szansę bankowi na swoją wersję wydarzeń. Tekst więc zostanie zaktualizowany ;)
AKTUALIZACJA (2013-02-15 20:00):
mBank Polska: Tak jak pisaliśmy poprzednio zdajemy sobie sprawę, że obsługa reklamacji jest procesem niezwykle ważnym, dlatego jest nam przykro, że nie zawsze potrafimy sprostać Waszym oczekiwaniom. Rozumiemy, że na tej podstawie nas oceniacie – i wyciągamy z tego wnioski. Tak jak już informowaliśmy – ta konkretna sprawa została rozwiązana jeszcze wczoraj. Zdecydowaliśmy się przyjrzeć się opisanemu procesowi reklamacji – zarówno jeśli chodzi o sam system postępowania, jak i sposób komunikacji z naszymi Klientami. Wierzmy, że dzięki tym działaniom będzie to ostatnie tego typu nieporozumienie. Przepraszamy za całą sytuację. [IK]
Poniżej – pełna oryginalna reklamacja klienta – jako wpis na facebooku:
Drogi mBanku,
wygląda na to, że nie zależy Ci na dobrych klientach. Wolisz bezprawnie zagarnąć ( czyli kraść ) nie swoje pieniądze, niż budować długotrwałe relacje oparte na zaufaniu.Sprawa wygląd następująco.
Zostałem poinformowany przez urząd skarbowy o niedopłacie podatku VAT. Urząd w takich sytuacjach ma w zwyczaju wystawić wniosek o zajęcie środków z konta. Zanim jednak to się stało uregulowałem moje zobowiązanie w urzędzie i u poborcy. W zamian, od miłej pani urzędniczki, dostałem Zawiadomienie o uchyleniu zajęcia. Zdając sobie sprawę z powagi sytuacji dostarczyłem oryginał tego pisma do placówki naziemnej. Tam miły Pan Wojciech Rakowski o numerze S-896 odebrał ode mnie to pismo i pokwitował odbiór. Był 15ty listopada 2012 roku.
Zrobiło mi się przykro gdy siedem dni później dokonaliście zajęcia środków, naliczając sobie prowizję w wysokości 30 pln.
Zareklamowałem sprawę i otrzymałem odpowiedź w której informujesz mnie, że zawiadomienie wpłynęło do Ciebie 28 listopada. Co oznacza że Pan Wojtek najprawdopodobniej wpatrywał się w nie przez 13 dni, może stawiał na nim kubek z kawą, może sprawdzał gramaturę papieru. A może po prostu moje pismo utknęło w czeluściach Twojego mrocznego systemu. Właściwie to mnie nie powinno interesować. Mam potwierdzone na piśmie, że 15 listopada poinformowałem Cię o tym, że nie masz prawa ruszać moich pieniędzy.Składałem reklamację, potem reklamację reklamacji i reklamację reklamacji reklamacji. Za każdym razem Twoi pracownicy informowali mnie, że nie mam racji i że nie oddadzą mi moich drobniaków. Mam wrażenie, że robili to machinalnie i bez zastanowienia. Żaden z nich nie poprosił o kopię pisma z potwierdzoną datą!
Dałem Ci już wystarczająco wiele szans na zachowanie się godnie i załatwienie sprawy po dżentelmeńsku.
Nie skorzystałeś.Dlatego jeśli do jutra ( o tym terminie tydzień temu informowałem Twoich konsultantów ) moje pieniądze nie wrócą tam gdzie ich miejsce, to się pożegnamy. Nie zobaczysz już moich pieniędzy z konta firmowego, ani środków prywatnych. Samochodu też już u Ciebie nie ubezpieczę.
Wiesz, drogi mBanku, tu nie chodzi o 3 dyszki, tu chodzi o zaufanie. Chcę być świadomy, że grasz w mojej drużynie, a nie czkasz na moment, w którym będziesz mógł mi podprowadzić byle grosik, albo stówkę.
Mam nadzieję, że pójdziesz po rozum do głowy i zachowasz się uczciwie.Do piątku Twój
Bartek Sadowski

(Ź) fb / (Kris dzięki za info!)
Tak jak informowaliśmy reklamacja opisywana w artykule została rozwiązana pozytywnie wczoraj.
Pozdrawiamy
Zespół mBanku