Kiedyś napisałem artykuł – Twitter i mikroblogi – czy to się w ogóle przydaje? – udowadniając, że Twitter to nie tylko papka, zlepek słów i informacji o wszystkim, których nikt nie czyta… To także wymiar praktyczny :) Na komunikację przez ćwierkanie, trzeba mieć po prostu pomysł – tak jak tutaj: relacja z rejsu Titanicem, tak jakby ktoś naprawdę płynął nim dziś. Tragedia wydarzy się dopiero w nocy 14/15 kwietnia 2012.
TitanicRealTime – bo tak nazywa się projekt, już trwa. Można zostać followersem i obserwować dalsze losy rejsu. Z Titanica piszą do świata pasażerowie, kapitan oraz załoga. Cała historia zaczyna się jeszcze w porcie, gdzie tysiące ludzi podziwiało wielki statek. Później czeka nas rejs i słynna tragedia zatonięcia.
Patrząc po ilości obserwujących (35,990 osób) konto Titanikowej relacji, akcja naprawdę się podoba ;) Wcześniej na Twitterze prowadzono projekt RealTimeWWII – opowiadający historię II Wojny Światowej, który przyciągnął ponad 200 tys. osób (stali obserwujący).

Pomysł na takie upamiętnienie setnej rocznicy zatonięcia Titanica, realizuje na Twitterze wydawnictwo The History Press (Wielka Brytania).
I choć niektórzy krytykują takie akcje, to z drugiej strony jest to jakiś pomysł na dotarcie z historią do osób, które zwykle by się nią po prostu nie zainteresowały np. w pogoni za nowinkami ze świata techniki ;) A bez historii nie było by teraźniejszości – tak… nawet Facebooka ;)
Źródło: www.thehistorypress.co.uk