Ostatnie połączenie… tak nazywa się pewien film. I rzeczywiście może to być dla niektórych widzów nie tylko ostatnia rozmowa, ale i spore przeżycie. Cała zabawa polega na wciągnięciu widza bezpośrednio w akcję filmu. Niemożliwe? Okazuje się, że właśnie z wykorzystaniem telefonu komórkowego i systemu rozpoznawania mowy kino ma całkiem nowy wymiar.
Zabawa polega na:
1. przyjściu do kina i zarejestrowaniu się (podajemy nasz numer telefonu) w bazie uczestników;
2. kiedy na ekranie odtwarzany jest film, system losuje jednego z widzów na sali (z bazy numerów);
3. system dzwoni do widza… i gdy ten odbierze.. zaczyna się dodatkowa akcja na ekranie ;)
4. główna bohaterka prosi widza o rady.. jak ma uciekać i co robić;
5. widz wypowiada komendy do telefonu (co wygląda bardzo naturalnie);
6. specjalne oprogramowanie rozpoznaje mowę i komendy… i podkłada do filmu odpowiednie reakcje głównej bohaterki;

To właśnie kino interaktywne. Jak można zobaczyć na poniższym filmie, wielu widzów siedzących obok, chciałoby innej decyzji głównej bohaterki, ale podpowiadacz jest tylko jeden ;) Dziwnie można się jednak poczuć, gdy losy filmowego bohatera zależą tylko od nas…
A tak to wygląda w praktyce ;)
Z pewnością takie kino może przyciągnąć widza nawet wybrednego.. tylko ten motyw z tym, że „potwór” zna nasz numer i nas dopadnie ;) może nieco zniechęcić.
Źródło:
youtube.com / www.filmdeluxe.de
To mi się podoba…