Google reklamuje nową usług hasłem: „Więcej niż opis na czacie – Udostępniaj informacje, zdjęcia i filmy wideo. Dyskutuj o rzeczach, które Cię zaciekawią.” Czym jest więc nowa usługa? W dużym skrócie, to połączenie mikrobloga z społecznościówkami oraz naszym kontem pocztowym. Można więc w ramach konta publikować np. filmy, które znajomi będą komentować. Wszystko w jednym miejscu.
W zasadzie chodzi o to by rozmawiać i dzielić się materiałami ;) Można odnieść wrażenie, że jest to taki twitter (mikroblog, ale rozbudowany o multimedia) w Google ;) Z drugiej strony będzie to z pewnością konkurencja dla słynnego już Facebooka, bo rozmowy mogą przenieść się na konta pocztowe gmail – wygodniej jest operować w skrzynce, gdzie mamy maile oraz wszystkie ciekawostki od znajomych.

Jedną z fajniejszych funkcji, jest np. oglądanie filmików z YouTube bezpośrednio w oknie maila poczty Gmail, nie trzeba otwierać dodatkowych zakładek itd..
Co potrafi nowa usługa?
– nie wymaga instalacji (automatyczna integracja z kontem gmail)
– możliwość automatycznej obserwacji osób, z którymi najczęściej piszemy i czatujemy
– udostępniasz swoje materiały, statusy itd. publicznie lub prywatnie
– komentarze trafiają bezpośrednio do skrzynki odbiorczej, co ułatwia prowadzenie rozmowy
– miniatury przy każdym poście i przeglądnie zdjęcia z popularnych stron na całym ekranie
– możliwość importu ze swojego konta Twittera, Flickra, Czytnika Google i Picasy
– nowe posty i komentarze wyskakują zaraz po wpisaniu – nie trzeba odświeżać ekranu
– Buzz poleca interesujące posty i odsiewa te, które są mało ciekawe (rozpoznawanie upodobań użytkownika)
– możliwość obsługi z poziomu telefonu (aplikacje na Androida oraz iPhone)
– „buzzy” tworzone na podstawie lokalizacji GPS (w przypadku korzystania z aplikacji na telefonie)
Poniżej film prezentujący usługę w praktyce:
Strona usługi to (chociaż wiele na niej jeszcze nie umieszczono):
http://www.google.com/buzz
Źródło:
Google
Żeby tylko gmail nie przestał być przejrzysty. Trochę mi to przypomina śledzika na naszej klasie.
Nie Twitter, nie Śledzik, tylko PINGER. Tak, to przypomina Pingera, a nie Twittera czy Śledzika.