AdBuster tym razem na swój kanał jutubowy wrzucił jaja… FARMIO, które producent reklamuje jako „od kur nie karmionych paszami GMO”. Ma być zdrowo i naturalnie ;) A tu się okazuje, że są to jaja z kodem 3 – czyli z tzw. chowu klatkowego, a to już z naturą ma mało wspólnego. Szybko ta weryfikacja marketingu Farmio stała się hitem sieci.

Kampania FARMIO już wcześniej zwracała na siebie wiele uwagi, z jednej strony straszenie tajemniczym GMO i genami bakterii wczepianymi w rośliny, z drugiej niedopowiedzenia skąd pochodzi produkt. Tyle tylko, że jaja z chowu klatkowego to główny składnik ciast, wyrobów cukierniczych itp. – wiadomo chodzi o obniżenie kosztów produkcji. Robiąc jednak jajecznicę, powinniśmy tego typu produktów unikać i dawać szansę tym z kodem 0 i ewentualnie 1.
(Ź) yt top
Ile kur musiało zginąć, by opłacić taką reklamę.
Jak można reklamować chów klatkowy?
Co powiedziałaby kura po obejrzeniu tej reklamy?
Dziękuję za taką pseudo karmę, wolę świeże powietrze, słońce i wolność.
Kurczaki muszą mieć dostęp do świeżego powietrza i możliwość wybiegu.
Rodzaj karmy jest na drugim miejscu. Świeża trawa nie jest droga, podobnie koniczyna czy łubin.
Kiedyś na wsi kury karmiono zbożem, np. pszenicą. To chyba nie jest drogie?
A ile kosztuje zdrowie klientów zatrutych sterydami lub antybiotykami?