Ciekawe pytanie powstaje w momencie, gdy ktoś umiera – co z jego kontami w różnych internetowych portalach? Okazuje się, że z tego problemu chce skorzystać kilka firm, oferując możliwość pozostawienia jeszcze za życia, tylko wskazanym przez nas osobom – pakietu informacji z dostępem do kont np. na naszej klasie czy banku internetowego.
Jedną z firm, która świadczy taką usługę na amerykańskim rynku jest, Legacy Locker. To pewnego rodzaju schowek, który zakładamy po to, aby po naszej śmierci, ktoś z bliskich mógł np. zalogować się na nasze konto w serwisach społecznościowych.

Taki internetowy testament, posiada kilka zabezpieczeń – kiedy już zejdziemy z tego świata, wskazane osoby otrzymają od serwisu specjalne wiadomości weryfikacyjne i będą musiały potwierdzić naszą śmierć (w niektórych przypadkach może być wymagany akt zgonu). Dopiero po takim sprawdzeniu, zgromadzone w serwisie informacje będą udostępnione spadkobiercom. Usługa kosztuje 300 dolarów jednorazowo lub 30 dolarów rocznie.

Polskim odpowiednikiem takiej działalności – wirtualnych testamentów jest serwis AfterMe. Jak opisują go autorzy:
Oferujemy profesjonalną obsługę dotyczącą przekazywania Twoich dyspozycji na wypadek śmierci lub nieszczęśliwego wypadku w sposób trwały uniemożliwiającego Tobie kontakt ze światem zewnętrznym. Sam zdecyduj komu możesz zaufać – Twoje dyspozycje zobaczy tylko wskazana przez Ciebie osoba.
Koszt takiej usługi to 50 zł jednorazowo lub 10,98 zł brutto za każde 3 miesiące – płatne SMS-em Premium.
Pozostaje jednak pytanie, czy to co po sobie pozostawimy po śmierci… także w Internecie, nie powinno pozostać w takim stanie w jakim to zostawiliśmy – tak długo jak to możliwe? Cóż, każdy może jak widać powyżej, zdecydować samodzielnie – albo udostępnić loginy i hasła… albo i nie.