Warszawa, 15 września 2008 – nie działa sieć Orange. Lublin, 20 sierpnia 2008 – nie działa sieć Era. Gdańsk, 27 sierpnia 2008 – nie działa sieć Plus. Pomorze, 19 styczeń 2008 – awaria sieci Plus. To tylko wybrane komunikaty, jakie pojawiły się w prasie w zeszłym roku i ostatnio. Społeczność jest już tak mocno związana, z sieciami komórkowymi, że każda większa awaria staje się po prostu „newsem”.
Prasa i inne media, szczególnie te nastawione na nowinki przekazywane przez czytelników, słuchaczy i widzów (Alert, TVN24 Kontakt), coraz częściej przekazują informacje o awariach sieci. Nie potrafimy już żyć bez komórek, stąd każda niedostępność sieci, czy to pod względem rozmów, czy SMS, a nawet dostępu do mobilnego Internetu jest przez nas nieakceptowana.

Awaria takiej stacji bazowej jak powyżej, może wyłączyć z kontaktu setki lub tysiące osób w promieniu wielu kilometrów. Awaria światłowodu może spowodować odłączenie od sieci całe regiony… i choć operatorzy starają się budować tak sieci, by zawsze istniały łącza zapasowe, nie zawsze się to udaje.
Fora w Internecie pełne są wpisów, gdzie, kiedy i jak długo nie działała sieć telekomunikacyjna danego operatora. Klienci często pytają też o to, czy mogą domagać się odszkodowania oraz ewentualnie rozwiązać umowę z operatorem. Nie jest to prosta sprawa, bo każdy przypadek należy rozpatrywać osobno. Można jednak w przypadku długiej niedostępności usługi telekomunikacyjnej domagać się rekompensaty (zwykle umowy przewidują obniżenie np. abonamentu o 1/30 stawki za każdy dzień niedostępności).
Ponieważ komórki to już sprzęt użytku codziennego, nie da się ukryć, że awarii nie da się uniknąć – a o większości z nich przeczytamy w serwisach informacyjnych ;)
Czy jest jakaś rada na awarie? Okazuje się… że można z nimi walczyć tylko na jeden dość prosty sposób – posiadając telefony komórkowe w dwóch różnych sieciach (należy jednak unikać w tym wypadku ofert operatorów wirtualnych tzw. MVNO – bo możemy mieć wtedy numery w ramach jednej sieci). Ponieważ na rynku przybywa komórek obsługujących po dwie karty SIM jednocześnie… noszenie przy sobie dwóch numerów w rożnych sieciach nie powinno być kłopotem.
Źródło:
wł
Ja właśnie tak robię, że mam w dwóch sieciach ERA i PLUS. Dzięki temu mam wszędzie zasięg i jak są awarie to też mogę dzwonić zawsze z którejś sieci, bo dwie naraz jeszcze nie padły ;o)
ZGADZAM SIE DWIE KOMÓRKI TO METODA NA AWARIE. TEŻ TAK MAM ŻE JEDNA SŁUŻBOWA W ORANGE I JEDNA W ERZE.
Ja mam jeden telefon. W przypadku awarii nie ma problemu z zakupem dowolnej karty SIM w kiosku. Co jednak, gdy zepsuje się telefon późnym wieczorem w obcym mieście? Nawet nie ma jak zadzwonić, żeby znaleźć lombard otwarty do późna.