Krany co jakiś czas przeżywają niewielkie rewolucje. Niby tylko leci z nich woda, ale zawory kulowe, mieszacze i materiały ceramiczne sporo zmieniły w świecie lejącej się wody. Tym razem firma Dyson, dodała do kranu suszarkę do rąk i takim produktem zamierza podbić świat umywalek ;) Sir James Dyson w sumie zmontował to bardzo sprytnie – bo po co mamy z mokrymi rękoma, chlapać wodą po całej łazience?
Lepiej jest wysuszyć ręce bezpośrednio po umyciu i to w tej samej umywalce. Szybkie i praktyczne. Sukces ma zapewnić zestaw czujników, które wykrywają kiedy skończyliśmy myć ręce oraz ultranowoczesny silnik generujący podmuch ciepłego powietrza. Do kompletu mamy system dysz rozprowadzających strumień zarówno wody jak i powietrza.
Rozwiązanie nazywa się Airblade Tap i wygląda tak jak na poniższych zdjęciach. Kosztuje 1000 funtów za sztukę. Jest bardzo ciche, chociaż powietrze wylatuje z niego z prędkością 690 km/h! Ręce są suszone w około 10 sekund. Co ciekawe, to komputer z pomocą czujników decyduje, jak szybko i pod jakim kątem wylatuje pędzące powietrze, wszystko po to by zwiększyć wydajność urządzenia.

I teraz ciekawostka – można pomyśleć, że budowa takiego sprzętu jest łatwa. Nic bardziej mylnego! Prace nad samym tylko silnikiem trwały 7 lat, testy pochłonęły prawie 30 milionów funtów.
A tak to się sprawdza w praktyce:
Ciekaw jestem, gdzie w Polsce uda się coś takiego spotkać np. w którejś z publicznych lub firmowych łazienek ;)
(Ź) Dyson