Pomysł opiera się o pewną obserwację, że smak tworzy tak naprawdę zapach (70% udziału). To właśnie dlatego wiele osób po przygotowaniu posiłku ma mniejszy apetyt niż osoba, która tylko zasiada do stołu na gotowca ;) Proponowane inhalatory smakowe – to nowa amerykańska superdieta. Trochę przypominają elektroniczne papierosy, bo również wydzielaną mgiełkę, którą wciągamy jak przy paleniu. Do wyboru jest ponad 50 smaków od ciastek, po lody i owoce w czekoladzie.

Inhalator ma postać tubki, którą trzeba rozpakować i zaczynamy „palić” ;) Działa tak długo, dopóki wydziela parę, zaś kiedy jej brak – to sygnał, że trzeba kupić nowy. Jedna sztuka kosztuje 10 dolarów. Jak zapewnia producent takie dawkowanie nie zawiera ani kalorii, ani leków, narkotyków i stymulantów. A co za tym idzie nie powinno nas uzależnić.

Amerykanki już podchwyciły nowy pomysł i panie z takimi lufkami można spotkać w wielu miejscach w USA. Czy jednak jest to lepsze od zwykłej diety MŻ (mniej żreć)? Trudno powiedzieć, ale pomysł wydaje się ciekawy.
Źródło: www.vaportrim.com