Wielu kierowców dostaje białej gorączki na widok samochodów z tabliczką „L” na dachu. Jedni wymijają… inni uciekają, gdzie tylko mogą. Ale przecież każdy kiedyś się uczył. W przyszłości możliwe, że nauka najpierw zacznie się od przejechania pewnej liczby godzin w specjalnym symulatorze. Najfajniejszy z dotychczasowych pomysłów zaprezentowała firma Mercedes. Jej dzieło to maszyna wyglądająca niczym UFO – ma 700 koni mechanicznych i kosztowała 25 milionów euro.
Jest supernowoczesnym symulatorem jazdy samochodem. W specjalnej kopule umieszczono prawdziwego Mercedesa. Nie jest on jednak ruchomy, ale dzięki napędzanej kopule symulacyjnej, pozwala odczuć wszystkie przeciążenia występujące w typowej jeździe. Odczujemy zakręty, hamowanie a nawet zderzenia.

Wszystko waży 300 tom, ma w środku 8 wydajnych projektorów, które zapewniają obraz 360 stopni.

Symulacje dotyczą zachowania się podczas prowadzenia pojazdu, zarówno przy dużych prędkościach np. na autostradzie, jak i w ruchu miejskim, gdzie może nas sporo zaskoczyć. Ciekawe za ile lat, takie urządzenia będą na wyposażeniu nowocześniejszych ośrodków szkolenia kierowców? ;)
Źródło: yt/ www.mercedes-benz.tv