Wielu klientów nie jest przekonanych do zakupów w Internecie z wykorzystaniem karty płatniczej. I nie ma co się dziwić, nasłuchaliśmy się tyle lat, że to niebezpieczne. Ale banki próbują poprawić ten produkt i wprowadzają karty wirtualne. Kolejnym bankiem z taką ofertą jest ING – na czym to polega?
Otóż karta ma charakter portmonetki – można powiedzieć subkonta do naszego rachunku. Przy jej zakładaniu otrzymujemy numer karty – który jest standardem w przypadku tradycyjnych kart. Dodatkowo SMS-em nadsyłany jest nam kod CVV2, który zwykle na tradycyjnych kartach znajduje się przy pasku podpisu karty i jest dodatkowym zabezpieczeniem transakcji.
K@rta wirtualna ING ma na sobie znaczek VISA, więc płaci się nią jak zwykłą VISA, tyle że można to zrobić tylko w Internecie. Zanim jednak zapłacimy, musimy kartę doładować odpowiednia sumą, jaką zamierzamy wydać na zakupy. Procedura ta zwiększa znacząco bezpieczeństwo… bo gdy z kart nie korzystamy, to możemy wyzerować jej saldo. Nawet, gdyby ktoś poznał dane naszej karty, to i tak nią nie zapłaci, ze względu na brak środków.

W ramach naszego konta bankowego ING, mamy możliwość śledzenia stanów płatności wirtualną kartą. Zresztą poprzez system transakcyjny, można ją zamówić i następnie nią zarządzać. Karta jest wydawana bardzo szybko, bo numer i kod CVV2 otrzymamy SMS-em, a nie tradycyjną pocztą ;)
Warto jednak pamiętać o transakcjach zagranicznych, w przypadku karty wirtualnej ING – rozliczana jest ona w euro. Co może w niektórych przypadkach powodować dodatkowe koszty np. gdy kupujemy coś w dolarach. Wtedy przewalutowania mogą zwiększyć cenę zakupionego produktu, w ostatecznym rozliczeniu transakcji na naszym saldzie.
Źródło:
ING Bank Śląski