Ohlala – to dość świeża i nowa aplikacja (działa od połowy 2015 roku w wybranych niemieckich miastach), która podobnie jak Tinder, chce nieco pomieszać w relacjach ludzkich. O ile Tinder opiera się o kojarzenie osób, które wzajemnie zaznaczą się jako atrakcyjne, o tyle Ohlala wygląda bardziej, jak baza osób do spotkań za pieniądze. Są tu jednak pewne zasady…
1. trzeba utworzyć profil i go zweryfikować m.in. po numerze telefonu
2. użytkownik, w tym wypadku facet… tworzy następnie wpis randkowy: propozycja kiedy, co np. kolacja oraz za ile ;)
3. wpis jest widoczny przez 21 minut i mogą na niego zareagować panie, dołączając do anonimowego czata
4. jeżeli dwie strony ustalą sobie co i jak.. to się później spotykają już w rzeczywistości
Usługa jest tak skonstruowana, że za randki płacą tu panowie… panie po prostu wybierają i odcinają kupony, choć oczywiście też muszą się zarejestrować ;)
Twórcy chwalą się, że w samych Niemczech zorganizowali ponad 25 tysięcy płatnych randek, oraz nie wnikają przy tym, co się na tych randkach dzieje – usługa zapewnia podobno 100% anonimowość. Czemu to wszystko służy? Podobnie jest w Tinderze, większość osób dokładnie wie, w czym cała ta zabawa ;)
(Ź) Ohlala
