Jak bardzo damy się zintegrować z elektroniką? Kolejny technologiczny krok, proponuje zrobić Motorola i Vivalnk z pomocą tatuażu z czipem NFC. Jak łatwo się domyślić, mając taki znaczek na ręce oraz przybliżając do niego smartfona, uda się stworzyć np. mechanizm odblokowywania ekranu (coś na wzór autoryzacji kartą zbliżeniową). A przecież, każdego dnia setki razy potrafimy wbijać PIN, lub rysować wzorek odblokowania, więc taki tatuaż NFC uprości życie… Kto się skusi? :)
Na szczęście, pierwsza koncepcja tatuaży obejmuje wyłącznie ich naklejanie – tak, tak.. dają się usunąć. Choć pewnie, przyszłość przyniesie nam wersję do zamontowania na stałe na naszym ciele. Projekt powstał we współpracy z firmą Vivalnk – tatuaż naklejamy i podobnie jak plastry na zranienia, przetrwa do 5 dni. W zestawie jest 10 sztuk za 9,99 dolarów (jeden wychodzi więc za ponad 3 zł). Obecnie dostępne są w sprzedaży tylko w USA, czekamy na europejską premierę.
A kto raczej patrzy na takie pomysły, jako szalone.. może pozostać przy zwykłych tagach NFC – są to małe breloczki, spinki, guziki, którym również nadamy np. funkcję odblokowania ekranu po zbliżeniu smartfona wyposażonego w tą technologię. Ich ceny nie odstraszają, a pozwalają choćby wyciszać automatycznie smartfona, gdy tylko położymy go na stoliku w sypialni. Dobranoc :)