Zaczęła się wielka obława na polskich piratów – ściągnąłeś polskie filmy? Bój się!

Dziś straszą nas serwisy prasowe (Ściągnąłeś film? Dostawca internetu wyda cię prokuraturze), że ponad 100.000 osób może zostać wezwanych do złożenia wyjaśnień w zakresie pobierania nielegalnie z sieci, któregoś z filmów: Czarny Czwartek, Obława, Last Minute, Być jak Kazimierz Deyna i Drogówka. Okazuje się, że lepiej jest pobierać zagraniczne produkcje ;) No, ale bez żartów… za akcją stoi niemiecka firma Baseprotect i Kancelaria Anny Łuczak, która już od pewnego czasu bawi się w zawiadomienia przeciwko osobom, pobierającym z sieci filmy – szczególnie torrenty, skąd pozyskiwane są adresy IP. Później takie informacje trafiają do prokuratury, która z Policją wydobywa od operatorów dane właścicieli poszczególnych dostępów do sieci.

W ten sposób ustala się, że dana osoba pobrała film i go obejrzała, a Kancelaria zanim kogoś pozwie na poważnie, wysyła najpierw pismo z prośba o wpłacenie 550 zł zadośćuczynienia. Oczywiście dokonanie takiej wpłaty to po prostu przyznanie się do winy. W sieci już toczą się dyskusje, czy trzeba się przyznawać, czy po samym IP można domniemywać, eż ktoś jest piratem itd. Dopóki jednak nie zapadną jakieś prawomocne wyroki sądowe (lub wcześniejsze przeszukania policyjne w domach wskazanych osób), trudno jest przewidywać – większość dyskusji na temat prawa autorskiego to wciąż gdybania.

Z pewnością sporo osób, może się w najbliższym czasie mocno zdziwić otrzymując od Policji wezwanie na przesłuchanie w charakterze świadka.

Warto za to zajrzeć do artykułu Marcina Maja w Dzienniku Internautów, od dawna opisującego przygody internautów a przed sądowymi ugodami na 550 zł.

Co zrobić w razie otrzymania takiego pisma? Będę się upierał przy tym, że takie działanie adwokata jest nieetyczne i gdybym to ja otrzymał takie pismo, złożyłbym skargę na panią Łuczak do Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie. W tej skardze powołałbym się na argumenty, które wyjaśniają, dlaczego copyright trolling jest nadużyciem.

Uruchomił on też specjalny fanpejdż Copyright Trolling Stop, gdzie gromadzi informacje związane z copyright trolling.

Jedno jest pewne.. takie akcje znów ograniczą liczbę osób pobierających materiały z sieci torrent, a wzmocnią tą grupę, która pobiera coś np. z serwerów typu chomikuj. W Polsce można coś z sieci pobrać – nawet nielegalnego, ale już dalsze udostępnianie jest ścigane. Korzystając ze wspomnianych serwerów, jedynie pobieramy dane, a ryzykuje tylko ten, kto je tam umieścił.

(Ź) DGP / Dziennik Internautów

Komentarze