Pomysł nie jest aż tak nowy, jakby się wydawało, działa bowiem już w USA i w Wielkiej Brytanii m.in. w Aviva RateMyDrive. Rozwiązanie kierowane jest głównie do młodych osób, bo kierowcy w wieku 18 – 25 lat najczęściej powodują kolizje i poważniejsze wypadki. Stąd też firmy ubezpieczeniowe chcą monitorować styl jazdy młodych klientów, a stąd już tylko krok do… monitorowania wszystkich. Chcesz mieć tańszą polisę? Pokaż nam jak jeździsz ;)
Ofertę z przekazywaniem na bieżąco danych o tym jak sprawujemy się na drodze, wprowadza właśnie w Wielkiej Brytanii Tesco Bank – nazywając ją „Box Insurance”. Klient, który się zdecyduje na taką tańszą polisę otrzyma „czarną skrzynkę” – jest to pudełeczko, które zamontowane zostanie w samochodzie.
Ubezpieczyciel zyska dane m.in. jak szybko jedziemy, kiedy, gdzie i jak daleko. W razie wypadku otrzymuje natychmiastową informację, co ma też zalety w zakresie dostarczania bezpieczeństwa i szybkiej pomocy w ramach zdarzenia. Lokalizacja przydaje się również, w sytuacji kradzieży auta.

Z punktu widzenia klienta ma to wyglądać tak, że nie trzeba już przez kilka lat udowadniać, że jest młodym odpowiedzialnym kierowcą. Wystarczy, że da sobie zamontować system monitorujący, aby otrzymać po kilku miesiącach zniżkę na polisie. Oferta jest tak skonstruowana, że niejako kupuje się tu mile (do 6 do 8 tys.), na które chcemy mieć ubezpieczanie. Można by to uznać, że to takie ubezpieczenie na kartę – jak w telefonii prepaid, gdzie liczy się nie czas, ale liczba przebytych mil.
Plusem dla klientów jest też internetowy panel, z którego można się dowiedzieć jak jeździmy lub jeżeli ubezpieczenie finansuje rodzic, sprawdzi sobie, czy pociecha na drodze przypadkiem nie szaleje ;)
W najbliższych lata zapewne podobną ofertę wprowadzi też któryś z polskich ubezpieczycieli. Tak zwane BIG DATA, czyli zbieranie informacji o klientach, systematycznie postępuje, a konsumenci skuszeni niższą ceną, często decydują się na większe odkrycie swojej prywatności.