Uważaj! Ładując komórkę w miejscu publicznym – kradniesz!

foto/ladowanie-komorki-w-miejscu-publicznym.jpgNie da się ukryć, że nasze nowoczesne smartfony szybko tracą energię. A będąc na mieście, czy w podróży bateria ucieka jeszcze szybciej, przez co kusi często ładowanie telefonów w urzędach, przychodniach, bibliotekach itp. Dziennik Bałtycki, zweryfikował to zjawisko i okazuje się, że z prawnego punktu widzenia – to kradzież!

Niby grosze, bo jedno ładowanie typowe komórki do pełna nie zje więcej niż kilkanaście groszy, ale przepisy mówią jasno:

Kradzież energii to czyn zabroniony przez ustawę pod groźbą kary pozbawienia wolności od trzech miesięcy do pięciu lat. Jeśli sprawca ukradnie rzecz o wartości nieprzekraczającej 250 zł, wówczas popełnia wykroczenie i może liczyć na łagodniejsze traktowanie. W przypadku kradzieży prądu ta zasada jednak nie obowiązuje. Bez względu na to, o jakiej wartości mówimy, zawsze jest to przestępstwo.

Dlatego zanim się z ładowarką udamy do gniazdka – zapytajmy czy można. Wtedy o kradzieży już nie będzie mowy.

Uwaga: przepisy te nie dotyczą np. pacjentów w szpitalu oraz uczestników opłaconych imprez w miejscach publicznych na które nas zaproszono indywidualnie np. spotkań w bibliotece.

(Ź) Dziennik Bałtycki

Komentarze