Dobrych parę lat temu „świetlaną” przyszłość wróżono technologii LED. Małe diody miały nas wybawić od wysokich rachunków za prąd, gorących żarówek i innych problemów. Minęło nieco czasu i okazuje się, że jest już nowy typ oświetlenia. W dodatku dostępny komercyjnie dla każdego chętnego. To OLED – czyli Organiczna Dioda Elektroluminescencyjna. Niektórym kojarzy się to z ekranami – następcami TV LED-ów. W tej technice właśnie produkuje specjalne panele firma Philips. Są efektywne, efektowne i oszczędne ;)
Szkoda tylko, że cenowo, jak zwykłe żarówki, czy świetlówki – to jeszcze nie są zbyt przystępne, o czym poniżej.
Czas życia takiej „żarówki” to 10.000 godzin, po których albo się przepali.. albo będzie świeciła o 50% mniej niż w dniu zakupu. Lampy zasilane są niewielkim napięciem ok. 7 V. Kolor światła to zwykle biały 2900K.

Dzięki modułowości, można tworzyć niezwykłe wzory oświetlenia. Panele są cienkie i łatwo je wmontować w ścianę, meble, dekoracje itp.

Z OLED-wych paneli Philips dla przykładu złożył inteligentne i świecące lustro. Jego cena to 2,5 tys. euro, ale za wygodę i nowinki na ścianie należy zapłacić.

Najmniejszy oledowy panel dostaniemy już za 48 euro, ale trzeba jeszcze dokupić zasilacz za 76 euro. Produkty można nabyć w sklepie Philipsa www.lumiblade-shop.com – przesyłka na terenie całej Europy.
Zapewne w krótkim czasie czeka nas kolejna rewolucja oświetleniowa – tym bardziej, że modę na nią promują filmy kinowe. To właśnie statki kosmiczne i domy przyszłości wyposażone są w takie panele. Kiedyś fikcja, dziś rzeczywistość. Kawałek wnętrza Startrecka może mieć więc każdy ;)
(Ź) Philips