Z sieciowego przeglądu prasowego, polecam wpis użytkownika Wykopu (leburaque), który słusznie chce pokazać, że PP wcale nie jest aż tak zła, jak o niej piszą. Wymagana jest tylko znajomość kilku sztuczek. Mało kto np. wie, że przesyłki pocztowe też można w wielu przypadkach śledzić. Tak więc warto przeczytać 10-punktowy poradnik.
1) Śledzenie przesyłek. Jakoś bez echa i świadomości społecznej przeszedł fakt, że PP od paru dobrych lat oferuje śledzenie przesyłek za pośrednictwem formularza elektronicznego – jak większość kurierów: sledzenie.poczta-polska.pl Bardzo to ludzi zaskakuje. Po podaniu numeru przesyłki można sprawdzić gdzie obecnie się znajduje i przez czyje przeszła ręce.
(…)
6) Co z tym priorytetem? Czasem mam wrażenie, że ludzie nie rozumieją, że samochody z ładunkiem nie odchodzą co 5 minut. Kurierzy mają określone godziny do których Poczta (prawie:) gwarantuje dostarczenie następnego dnia. Zwykle jest to nadanie przesyłki do 15:00. U kuriera pod moim domem można nadać do 16:00. Źródło: http://www.poczta-polska.pl/dtf_listp.htm Nadanie rano daje większą możliwość dostarczenia szybko niż popołudniu. Sam potrafiłem zamawiać coś z końca Polski i jeśli ktoś mi to wysłał rano – zawsze miałem nazajutrz (nie, nie liczę ruchu świątecznego:).
(…)
8) Wartość zadeklarowana. Brzmi to poważnie, prawda? Potocznie chodzi o ubezpieczenie dodatkowe przesyłki – na wszelki wypadek. :) Zasada jest taka: PP zwróci Ci więcej i szybciej, jeśli przesyłka będzie ubezpieczona. Wprawdzie wygląda to pewnie jak walka z Urzędem Skarbowym, ale chcę zwrócić uwagę na informacje od pracowników. Nawet abstrakcyjne zadeklarowanie wartości takiej paczki – powiedzmy „paczka jest warta i ubezpieczona na 1 zł” – zmienia diametralnie sposób jej obsługi. Pracownik PP z przerażeniem bierze paczkę z napisem WARTOŚĆ i jak najszybciej chce się jej pozbyć w stanie nienaruszonym. Nie tylko są te przesyłki ZAWSZE bardzo dokładnie opisywane elektronicznie, ale nawet osobno transportowane! Poza tym – pracownicy mają ostre kary finansowe, jak utrata premii i tym podobne rzeczy, jeśli taka przesyłka zostanie choćby uszkodzona. Przypomina to zabawę z granatem – każdy chce się tej odpowiedzialności jak najszybciej pozbyć. I nikt, naprawdę NIKT nie zamierza przejąć uszkodzonej przesyłki. W cenniku znajdziecie informacje, że kwoty ubezpieczenia np. do 50 zł (a zwracają nawet ponad 200 zł za taką!) zmienią koszt wysyłki o mniej więcej złotówkę. Dobry sposób? Spróbujcie sami!
Pełna wersja na: www.wykop.pl/ramka/1184247/korzystanie-z-uslug-poczty-polskiej/