Choć od kilku lat w sieciach P2P można pobrać bazę abonentów całego kraju (także numery zastrzeżone) będących klientami TPSA – to afera wybuchła dopiero teraz. Dlaczego? Bo ktoś założył sobie stronkę w necie, zbudował bazę danych i umieścił tam wszystkie numery – dzięki temu każdy Internauta mógł sobie poszukać co tylko chciał – numer, adres, telefon ;)
Zaczęto więc pytać skąd te numery (baza pochodzi z 2003 roku) wzięły się w posiadaniu osób z poza firmy? Myśleli, rozumowali, kręcili… i nic nie wymyślili.
I zapewne nic w najbliższym czasie nie wymyślą – a dane jak to dane, zapewne wyniósł, któryś z informatyków firmy, podzielił się nimi ze swoimi znajomymi, ci z kolejnymi znajomymi itd. Dodajmy, że cała baza abonentów TPSA (numer, adres, telefon) mieści się w niecałych 2 GB danych.
Trzeba dodać, że ostatnio bezpieczeństwo sieci wewnętrznej TPSA się nieco poprawiło, bo przed 2003 r. jedną z rozrywek pracowników w godzinach pracy były np. gry sieciowe – informatycy zapewniali serwery gier, a pracownicy chwytali za karabiny ;)
Mimo, że dla poprawy wizerunku firma zmieniła nazwę z TPSA na TP… ale i tak dla klientów pozostaje 'tepsą’ ;) Oj, wesoła to firma ;)