Jak już coś wrzucisz do sieci, to musisz się liczyć, że każda usługa ma swoje słabe strony. Przekonał się o tym nawet szef największego serwisu społecznościowego Mark Zuckerberg, którego prywatne zdjęcia z zamkniętej tylko dla znajomych galerii – wyciekły! Metoda była dość prosta… a dostęp do danych zapewniał sam fejs.
Wystarczyło zgłosić obrazek danego użytkownika jako pornografię. W niektórych przypadkach, facebook automatycznie zapraszał nas do zostania „społecznym policjantem” i odkrywaniem kolejnych niedozwolonych treści na fejsie. Jeżeli się zgodziliśmy, otrzymywaliśmy dostęp do wcześniej zablokowanych galerii danego użytkownika.
W ten sposób wyciągnięto dane nawet z zamkniętego dla publiki profilu twórcy fejsa. Poniżej przykład…

Zasada jest więc prosta – co trafi do sieci – na zawsze już tam pozostaje, a dodatkowo może wyciec. Warto o tym pamiętać, przy wrzucaniu naprawdę prywatnych fotek, filmów, czy innych materiałów.
Pozostała galeria…