Kiedyś wariowali na punkcie wirtualnych zwierzątek – „tamagoczi”, teraz mają nową pasję… pianki chłodzące ;) Używają ich nie tylko do schłodzenia np. rąk, twarzy, ale też i do ozdoby. Pianka bowiem po zastygnięciu może służyć jako naszyjnik, czy opaska albo bransoletka. Jest też wersja bezbarwna, która po prostu tylko chłodzi.

Na filmie jeden ze sprzedawców tego cuda, pokazuje jak to działa w praktyce ;p Wystarczy nałożyć, uformować i gotowe… można na mieście się zaprezentować w nowej piankowej biżuterii.
Cena takiego spray’u chłodzącego to około 10 – 20 dolarów. Ciekawe, czy ta moda przyjdzie także do Europy… no i czy w ogóle to bezpieczne preparaty?
Za: dvice.com