Cały pomysł polega na wykorzystaniu danych seryjnych jakie są zapisywane w naszych zdjęciach. Nie każdy pewnie wie… ale aparaty cyfrowe zapisują w fotkach (w plikach .jpg itd.) tzw. dane EXIF. Zawierają one od daty i godziny wykonania fotki po nawet dane GPS, jeżeli aparat taką funkcję posiada. Te dane trafiają później do internetu, jeżeli publikujemy fotki np. dla znajomych.
Na pomysł wykorzystania tych danych, wpadł serwis stolencamerafinder.com – który potrafi odnaleźć skradziony aparat u „nowego właściciela”. Działa to tak:
1. wchodzimy na stolencamerafinder.com
2. przeciągamy jakąś fotkę (oryginalną) wykonaną aparatem, który nam ukradli w szary box na środku
3. serwis pobierze fotkę i zacznie przeszukiwać internet
4. jeżeli znajdzie fotki z takim samym numerem seryjnym, jak nasz aparat – to nas o tym powiadomi
5. możemy po opublikowanych fotkach dojść do „nowego właściciela aparatu” (to już zapewne w asyście policji)

Uwaga! Dane EXIF zachowują się tylko w fotkach oryginalnych – jeżeli je obrabiamy w programach graficznych, to kopie zdjęć już takich bardzo szczegółowych parametrów aparatu nie zawierają!
Źródło: stolencamerafinder.com