Przy okazji głośnej afery hazardowej, premier zapowiedział delegalizację hazardu, również w internecie. Pomysłem na walkę z tym zjawiskiem jest stworzenie listy domen zakazanych. Wówczas te adresy internetowe miałby być blokowane przez dostawców internetu, przez co internauta nie mógłby się z nimi połączyć.
Na czarną listę miałby trafić oprócz witryn hazardowych, również witryny pedofilskie i rozsyłające wiadomości o charakterze spamu.

Za stworzenie i zarządzanie tą listą, odpowiedzialny ma być Urząd Komunikacji Elektronicznej. A propozycje domen, które miałby trafiać na tą listę, wskazywałby również takie instytucje jak: policja, służby specjalne i Ministerstwo Finansów.
Propozycja blokowania internetu jest dość kontrowersyjna i wiąże się z ograniczaniem swobód obywatelskich. W końcu to internet jest pewnym symbolem wolności XXI wieku.
Parę miesięcy temu Parlament Europejski uznał, że nie można ograniczać dostępu do internetu bez orzeczenia sądu. Było to przy okazji propozycji (nie została zaakceptowana przez PE), aby osoby ściągające z sieci pirackie pliki, karać odcięciem od sieci. A teraz rząd chce decydować za nas, co będzie można zobaczyć w sieci, a co już nie.
Źródło:
MF
wł