1 kwietnia w życie weszła ustawa o upadłości konsumenckiej. Pozwala ona na to, że już nie tylko firmy mogą za zgodą sądu ogłaszać bankructwo, ale również zwykły Kowalski. Czy oznacza to, że czeka nas fala ogłaszanych upadłości osób fizycznych, a niespłacone przez nich długi zostaną umorzone? Nie tak szybko, aby móc ubiegać się o status bankruta – trzeba będzie spełnić określone kryteria.
O upadłość konsumencką będą mogły ubiegać się osoby fizyczne, nieprowadzące żadnej działalności gospodarczej, które w długi popadły wskutek wyjątkowych i co najważniejsze – niezależnych od siebie okoliczności np. kalectwo, choroba, śmierć żywiciela rodziny, kataklizm lub zwolnienie z pracy nie ze swojej winy.
O tym, czy kandydat na bankruta faktycznie nim zostanie, zadecyduje sąd. To właśnie ten organ władzy rozpatrzy sytuację życiową dłużnika, przyczyny powstałych długów i zadecyduje o ich dalszym losie.
Warto jednak podkreślić skutki bycia oficjalnym bankrutem. Przez pięć lat nie można zaciągać zobowiązań finansowych, zostaje zlicytowany cały majątek – łącznie z mieszkaniem (bez prawa do lokalu zastępczego), następuje konieczność spłaty długu zgodnie z harmonogramem ustalonym przez sąd, raportowanie do sądu itd.. A w przypadku nie stosowania się do zaleceń, sąd może upadłość umorzyć, co oznacza że długi do konsumenta wrócą ale zlicytowany majątek już nie.
Źródło:
Wł
Dziennik Ustaw