Możemy się m.in. dowiedzieć jak swoją pracę postrzega pewien pracownik sieci STONKA, choć wiadomo, że nawiązuje do prawdziwej sieci BIEDRONKA. Na swoim blogu opisuje jak postrzega tych wszystkich klientów, którzy przychodzą na zakupy oraz jak działa cała ta sieć.
Opisy pracy w blogach – często niecenzuralne… to nowa moda ostatnich lat. I z pewnością nie jest to moda na blog firmowy ;)
Twórca bloga opisuje w sposób bardzo niekonwencjonalny otaczającą go rzeczywistość w sieci „Stonka”. Blog jest pisany z dużą dawką humoru, warto poczytać.

A poniżej kilka ocenzurowanych z wulgaryzmów cytatów z bloga:
Obserwatorzy licznika – to klienci, którzy obserwują wyświetlacz pokazujący kwotę rachunku.
– Ale Pan szybko kasuje. Nie nadążam się pakować.
– Musi się pani szybciej pakować, a nie napier***** wzrokiem na licznik. Rachunek będzie taki sam niezależnie czy pani na niego spojrzy, czy nie!
Gapią się na niego, a na końcu kasy cała sterta produktów. Następny klient musi czekać, aż jakaś kiła się spakuje, bo akurat u nas kasy są bardzo małe i nie ma miejsca dla dwóch kozaków.
Rozwali i ucieknie
Czasami w Stonce pojawiają się pewne plewy – są to nieudacznicy, fajtłapy i żyjące porażki matki natury. Idzie taka plewa, zahaczy o coś, rozpier**** i dosłownie za kilka sekund można ją zobaczyć na drugim końcu sklepu, jak gdyby nigdy nic się nie stało.
Potrzebujecie drobnych?
– Jasne, k****, że tak! Dawaj ile masz! Chętnie rozmienię…
Na widok drobnych, to aż skrzydełka się podnoszą każdej stonce. Nie ma takiej rzeczy na świecie, która byłaby w stanie zastąpić moment, w którym klienci proponują drobne. Tak, tak, nie napier****** „stówkami”, tylko proponują drobne:
– Ile do zapłaty?
– 38,74 zł.
– Ja mam odliczone.
– Kocham Pana.
Koniec zmiany
Najprzyjemniejszym momentem pracy w Stonce jest czas, w którym się ten czas skończył.
Wielka strata żula
To, że do żuli, meneli i pijaków jestem uprzedzony, nikogo nie dziwi, toteż nie muszę dodawać, że cieszę się, jeśli tym pseudo-ludziom coś nie wychodzi. Przykład: Przychodzą do Stonki, kupują najtańsze wino za 3,45 zł i bach…! Butelka wypadła, stłukła się, winko się wylało i nie ma:( No a zapłacić trzeba:) Trochę żal mi się zrobiło, bo biedaczki zbierają miedziaki przez pół dnia, a tu nagle czar prysł. Ale co zrobić? Trudno się mówi. No, w ostateczności można to winko zlizać z podłogi, a przy okazji poharatać sobie mordę o kawałki szkła. Jednak to tylko dla ludzi lubiących sporty ekstremalne…
I pamiętajcie drodzy klienci nie zostawiajcie kurczaka w lodówce na lody przy kasie :-) bo takie przypadki też są opisywane na blogu NIE firmowym…
Źródło:
http://stonkaonline.blox.pl
Mocne! A ja chodzę do biedrony i nie wiedziałam o takim podejściu do klienteli ;-) się będę bała teraz stówą płącić ;-)
Taa teraz to zawsze trzeba mieć drobne………… nieprzepocone rzecz jasna:P
Beka jak nic!
prawda jest taka, sposób widzenia od miejsca siedzenia. skasować wulgaryzmy i troche dodać literatury to wychdzi czysta praca w stonce. tacy są klienci, pracownicy, kierownicy…
klient naprawde potrafi być denerwujacy..
ale idiotyzmy, wcale mi sie nei podoba…ble
heh dobre ….
Personel powinien codziennie molestować swoje szefostwo o wprowadzenie płatności kartami bankowymi (jak w każdym cywilizowanym sklepie) – skończą się problemy z brakiem drobnych
mylisz się, u nas kartami można płacić, ale i tak 95% klientów płaci gotówką.