Świetny pomysł na fotokody połączone z zabawą turystyczną
poniedziałek, 19 Wrzesień 2011 - Technologie, TOP temat
I znów wracamy do tajemniczych znaków zwanych fotokodami. Ostatnio ich popularność wzrasta i choć początkowo wydawało się, że znikną, to dzięki rosnącemu rynkowi smartfonów i mobilnego internetu – znów wracają w postaci marketingowych zabaw. Oto świetny przykład jak można wykorzystać fotokody do zapewniania rozrywki turystom. >>>

A dziś coś na dużą skalę… czyli wielka bitwa na balony wypełnione wodą ;) Akcję można podsumować tak: 8957 osób, 175 141 balonów napełnionych wodą i kilka minut dobrej zabawy. W ten sposób pobito rekord świata w wojnie na balonowe bomby. Event zorganizowała grupa studentów z Christian Student Fellowship (USA – Lexington, stan Kentucky).
To chyba nowa rosnąca moda – aby aplikacje umieszczane na fejsie sterowały urządzeniami w życiu realnym ;) Tym razem mamy przykład eventu dla proszku Ariel, który połączono ze specjalną maszyną (ramieniem robota) do brudzenia ubrań. Instalację umieszczono w Stockholm Central Station, zaś strzelać do ubrań można było wprost z komputera.
Na YouTubowe szczyty wbiła się, a w zasadzie wpłynęła… pewne fala. Nazywa się ją Teahupoo i występuje w Tahiti (French Polynesia) na południowym Pacyfiku. Jest jedną z największych fal świata, pochłonęła nawet kilka żyć :/ Pod koniec wakacji, przy okazji mistrzostw, nagrano spotkanie z wielkimi falami Teahupoo. Filmiki tak bardzo spodobały się internautom, że warto je pokazać szerzej ;)
Zaczyna się weekend to warto pokazać coś ekstremalnego ;) Może to nawet pomysł na zakończenie wakacji? Tak właśnie bawią się w Paryżu osoby, które trzeba nazywać „skylinersami”. Ich zabawa z wysoką dawką adrenaliny, polega na chodzeniu po linie zawieszonej na szczycie drapaczy chmur. Uwaga: Filmik dla osób bez lęku wysokości… przed ekranem! ;)
Po internetowym sukcesie obrazkowych demotywatorów czy komiksów, można było oczekiwać, że typowe zabawy i operowanie słowem, pójdą już w zapomnienie. Na szczęście tak się nie stało – ludzie nadal lubią słowa i zabawy z nimi związane. Dzięki temu powstało takie miejsce, które nazwano „Schronisko dla słów”. Zbiera ono w jednym miejscu pewnego rodzaju nowomowę, czyli wyrazy stworzone w wyniku pomyłki np. literówki.